Tajemnice Kairu
Artykuły

Tajemnice Starego Kairu

Ten kto przemierza wąskie uliczki starego miasta w Kairze na próżno szukałby śladów starożytnej cywilizacji faraonów, choć tu i ówdzie w murach meczetów znajdują się bloki zdobione hieroglifami i postaciami egipskich bogów.

Nie przetrwał do naszych czasów nawet najmniejszy ślad starożytnego miasta Cher-aha, które znajdowało się gdzieś na południowych obrzeżach współczesnej aglomeracji. Na jego ruinach Rzymianie zbudowali twierdzę Babilon, istniejącą aż do podboju Egiptu przez Arabów. Jej pozostałości zobaczyć dziś można w tak zwanym Starym Kairze, nieopodal koptyjskich świątyń, będących ozdobą tej peryferyjnej dziś dzielnicy. Równie okrutnie obeszła się historia z pradawnym ośrodkiem kultu boga słońca w Heliopolis, znajdującym się niegdyś na terenie północno-wschodnich dzielnic współczesnego Kairu. Samotny obelisk Senusereta I, faraona XII dynastii, to wszystko co pozostało z budowanej przez wieki wspaniałej świątyni boga słońca.

Arabscy zdobywcy Egiptu założyli obóz wojskowy nieopodal ruin twierdzy Babilon. Zwycięski wódz Amr ibn al-As ufundował tu meczet, nazwany jego imieniem. I choć budowla istniejąca do dzisiaj nie zachowała nic ze swego pierwotnego wyglądu, wciąż upamiętnia ona imię zdobywcy Egiptu i pozostaje najstarszym meczetem nad Nilem, skąd islam rozprzestrzenił się na cały kraj.

Właściwa historia Kairu rozpoczęła się wówczas, gdy Fatymidzi, dynastia wywodząca się z północnej Afryki, ustanowili tu swoją stolicę zwaną Al-Kahira, czyli „zwycięskim miastem”. Wedle tradycji, Fatymidzi mieli być potomkami Fatimy, ukochanej córki proroka Muhammada. Miasto Fatymidów zamknięte w obrębie czworokątnych murów stanowi centrum średniowiecznej zabudowy Kairu. Z budowli wznoszonych wówczas niewiele jednak przetrwało. Nie zachował się ogromny pałac kalifów, zbudowany w samym sercu miasta, o którego bogactwie informują średniowieczne kroniki oraz eksponowane w kairskim Muzeum Islamu fragmenty architektonicznego wystroju. Żywym symbolem miasta wciąż jednak pozostaje fatymidzki meczet Al-Azhar. W portykach i cienistych jego salach do dzisiaj funkcjonuje najstarszy uniwersytet świata islamu.

Szalony kalif, Józef Sułkowski i południowofrancuski gotyk

Idąc główną ulicą w kierunku północnym dojdziemy do meczetu „szalonego kalifa” – Al-Hakima. Ten niebieskooki, trzeci z kolei władca z rodu Fatymidów był synem Rusinki i wstąpił na tron będąc zaledwie jedenastoletnim chłopcem. Historia zapamiętała go jako tego, który rozkazał zburzyć bazylikę Grobu Świętego w Jerozolimie. Współcześni nie mogli wybaczyć mu skandalizujących ekscesów, zwłaszcza jego nocnych eskapad, kiedy to w przebraniu wałęsał się po ulicach Kairu. On sam zdecydował się ogłosić bogiem, a wkrótce potem zaginął w tajemniczych okolicznościach. Jednak w górach Libanu do dzisiaj żyją wyznawcy tajemniczej sekty Druzów, uznającej boskość Al-Hakima.

Zwiedzając lśniące bielą podwórce meczetu Al-Hakima, warto wspiąć się na mury dawnych fortyfikacji i spojrzeć na przedmurze bramy zwanej Bab el-Nasr („Bramą Zwycięstwa”), gdzie w październiku 1798 roku, podczas antyfrancuskiego powstania śmierć poniósł Józef Sułkowski, legendarny adiutant Bonapartego. Jeszcze dziś na murach tych fortyfikacji zobaczyć można inskrypcje pozostawione przez stacjonujących tu francuskich żołnierzy. Nazwiskiem Sułkowskiego Francuzi nazwali znajdujący się nieopodal fort, a ściślej zamieniony na fortecę meczet sułtana Bajbarsa. W turystycznych przewodnikach nazwa ta funkcjonuje zresztą do dzisiaj.

Ten kto odważy zapuścić się w labirynt straganów i wąskich uliczek rozciągających się na rozległej przestrzeni pomiędzy bazarem Chan el-Chalili a meczetem kalifa Al-Hakima, natrafi na wyłaniający się z mroku kamienny portal, tworzący monumentalne wejście meczetu-madrasy mameluckiego sułtana An-Nasira Muhammada. Wprawne oko bez trudu dostrzeże wyjątkowe piękno tego architektonicznego detalu, który jednak na tle wyrafinowanej zabudowy muzułmańskiej stanowi zdecydowanie obcy akcent. Nic dziwnego, bo oto w sercu muzułmańskiego Kairu napotykamy oryginalny zabytek gotyckiej architektury! Lekkość proporcji łuku wspartego na smukłych kolumienkowych pilastrach, oraz otwór w kształcie oeil de boeuf umieszczony w polu trójlistnego łuku zdradzają, że mamy przed sobą powstałe w XIII wieku dzieło gotyku południowofrancuskiego. Portal stanowi bowiem jedyną pozostałość kościoła św. Andrzeja w Akce, niegdyś jednej z najwspanialszych świątyń wzniesionych w ostatniej stolicy Królestwa Jerozolimskiego. Sułtan Al-Aszraf Chalil, który zdobył bastion krzyżowców nakazał zrównać miasto z ziemią. Kamienny portal kościoła św. Andrzeja został wówczas zdemontowany i przewieziony na wielbłądach do Kairu, gdzie później wmurowano go w fasadę meczetu wzniesionego przez sułtana An-Nasira Muhammada, młodszego brata zdobywcy Akki.

W bezpośrednim sąsiedztwie madrasy An-Nasira Muhammada znajduje się rozległy kompleks architektoniczny, obejmujący niegdyś madrasę (szkołę koraniczną), mauzoleum sułtana oraz szpital wzniesiony przez sułtana Kalauna – żołnierza gwardii ostatniego z potomków Saladyna. Po dziś dzień budowle Kalauna imponują nie tylko rozmachem, ale i wyszukanym stylem, w którym dostrzec można wyraźne wpływy architektury frankijskiego Wschodu. I chyba nic w tym dziwnego, skoro powstały jeszcze przed ostatecznym upadkiem Królestwa Jerozolimskiego.

Zawalony minaret meczetu Hassana

Wróćmy jednak do gwarnych targowisk Chan el-Chalili, gdzie kupić można wszystko czym słynie Wschód, choć nie brak tu także najnowszych produktów Zachodu. Nad wszystkim unosi się zapach orientalnych przypraw i kadzidła. Stąd – wąskimi uliczkami zastawionymi licznymi straganami sprzedawców bielizny, skórzanej galanterii i owoców dojdziemy wprost do kairskiej cytadeli. Kilkadziesiąt metrów dalej wyłaniają się smukłe minarety meczetu sułtana Al-Muajjada Szajcha górujące ponad Bab el-Zuwajla, masywną bramą stanowiącą fragment fortyfikacji fatymidzkiego Kairu. Z miejscem tym łączy się wspomnienie tragicznego końca ostatniego mameluckiego sułtana Egiptu, którego po przegranej bitwie zdradzono i wydano Osmanom, a ci powiesili go w bramie na oczach zgromadzonych mieszkańców miasta.

U stóp samej cytadeli wznosi się wyniosła sylwetka meczetu-madrasy sułtana Hassana – jednego z synów An-Nasira Muhammada i wnuka wielkiego Kalauna. Wstąpił na tron jako jedenastoletni chłopiec i przez cały okres swego panowania musiał zmagać się z opozycją wszechpotężnych emirów, dążących do kontroli nad sprawami państwa. Dla Egiptu nie były to więc czasy świetności. Na domiar złego dotarła wówczas nad Nil epidemia dżumy, która kilka lat później miała rozprzestrzenić się także na inne kraje śródziemnomorskie, a nawet na obszary północnej Europy. „Czarna śmierć”, która w samym Kairze pochłonęła setki tysięcy istnień ludzkich, paradoksalnie przyczyniła się do budowy tego klejnotu architektury muzułmańskiego Kairu. Otóż wedle informacji przekazanych przez kronikarzy, finansując to przedsięwzięcie sułtan wykorzystał pieniądze pochodzące z majątków zmarłych ofiar zarazy. Budowa meczetu trwała siedem lat. Prace ukończono jednak dopiero po śmierci fundatora, a dokonał tego jeden z jego emirów. W trakcie prac budowlanych, jeszcze przed śmiercią sułtana, wydarzyła się tragiczna w skutkach katastrofa. Zawalił się jeden z minaretów, wieńczący wejście do meczetu, grzebiąc pod gruzami trzysta osób.

Otoczenie meczetu wygląda dziś całkiem inaczej niż dawniej, bowiem na przełomie XIX i XX wieku zbudowano nieopodal meczetu Rifa w którym znajdują się grobowce króla Fuada oraz ostatniego szacha Iranu, Mohammeda Rezy Pahlaviego.

Wejście do meczetu Hassana znajduje się od strony ruchliwej ulicy Szaria el-Qal-a. Płaskorzeźbione pilastry flankują portal z obu stron, zaś u szczytu wieńczy go imponujące stalaktytowe sklepienie. Kręty mroczny korytarz prowadzi od wejścia na rozległy dziedziniec z ozdobną fontanną pośrodku, służącą obecnie jako miejsce ablucji wiernych przybywających na modlitwę. Z czterech stron dziedzińca otwierają się rozległe sale – liwany, z których każdy mieścił jedną z czterech szkół muzułmańskiego prawa koranicznego. Tak jak niegdyś, w liwanach zawieszone są na długich łańcuchach szklane lampy. Oryginały takich lamp, bogato zdobione emalią, zobaczyć dziś można tylko w nielicznych muzeach świata. Te pochodzące z madrasy sułtana Hassana przechowywane są obecnie w Muzeum Islamu.

W czasach mameluków lampiony te tworzyły olśniewającą iluminację meczetu, rozbrzmiewającego głosami czcigodnych znawców prawa i uczniów zasiadających u ich stóp. Madrasa sułtana Hassana przyciągała bowiem całe rzesze studentów, zamieszkujących niewielkie pomieszczenia, usytuowane na czterech poziomach na zapleczu każdego z owych liwanów. Dzisiaj wnętrza liwanów pogrążone są w głębokiej ciszy, którą zakłóca tylko śpiew ptaków, szybujących wysoko ponad dziedzińcem, przerywany od czasu do czasu głosami turystów wkraczających świętokradczo w mury tego przybytku. Na wezwanie muezzina meczet zapełnia się jednak grupkami wiernych, którzy tak jak przed wiekami sławią Boga recytując święte wersety Koranu. Inskrypcje zapisane nad wejściem do każdego z liwanów wciąż jednak głoszą chwałę władcy, który ufundował tę budowlę: „Męczeński sułtan al-Malik an-Nasir Hassan ibn al-Malik an-Nasir Muhammad ibn Kalaun rozkazał wznieść tę budowlę, (którą ukończono) w miesiącach roku 764 (Hidżry – wedle naszej rachuby czasu w 1363 r. ne)”.

Po obu stronach mihrabu znajdują się bogato zdobione drzwi wiodące do pogrążonego w mroku mauzoleum. Pochowano w nim dwóch synów sułtana. Być może było jego wolą, by spoczęło tu również i jego ciało. Stało się jednak inaczej. W marcu 1361 r. został pokonany w bitwie i zamordowany przez mameluka ze swojej własnej gwardii, zaś zwłok jego nigdy nie odnaleziono.

Z minaretu meczetu sułtana Hassana rozciąga się rozległy widok na miasto i jego okolice. Przy sprzyjającej pogodzie można nawet zobaczyć szare sylwetki piramid, majaczące w oddali na drugim brzegu Nilu. Po przeciwległej stronie, u stóp wzgórz Mukattam, okalających Kair od strony wschodniej, strzelają w niebo kopuły i smukłe minarety meczetów Miasta Umarłych. Pośród mauzoleów sułtanów i emirów ciągną się niezliczone grobowce mieszkańców Kairu. Pokryte pustynnym pyłem uliczki tej osobliwej nekropoli tętnią jednak życiem. Od wieków Miasto Umarłych jest bowiem zamieszkiwane przez najuboższą ludność Kairu, która znalazła sobie schronienie pomiędzy grobami swoich przodków.

Autor: Mirosław Barwik

Źródło: Świat, Podróże i Kultura

Data publikacji: luty 2005