FAIL (W tym miejscu powinien pokazac sie Flash).

Egipskie notatki

O Egipcie napisano już chyba wszystko, a na pewno bardzo wiele. Ale można będzie zawsze napisać coś nowego: jak my indywidualnie odbieramy nasze spotkanie z przeszłością i teraźniejszością tego niezwykłego kraju. Z naszych doświadczeń, zebranych smaków i zapachów tworzymy własną mozaikę wspomnień, bo każdy, obok kanonu obowiązkowych punktów programu przybysza z Europy, znajdzie tu coś tylko dla siebie...

Pieniądz ważna rzecz

Autor

Agnieszka Szymańska

Źródło

Świat, Podróże i Kultura

Data publikacji:

maj 2005

Moje pierwsze spotkanie z piramidami. Młody chłopak prosi, żeby zrobić mu zdjęcie, gorliwie zapewnia, że za pozowanie nie chce pieniędzy, nalega. Wyjmuję aparat. W obiektywie uśmiechnięty, młody Egipcjanin z osiołkiem, z szeroko rozłożonymi rękoma, zdaje się mówić: welcome to Egypt. Naciskam spust migawki, słyszę ciche kliknięcie. Odejmuję aparat od oczu, widzę przed sobą wyciągniętą rękę po datek. Tym razem nie zarobi, to mój pierwszy dzień w kraju faraonów i nie mam jeszcze drobnych na bakszysz.

W jednej z miejscowych wytwórni wyrobów z alabastru wybieram niewielką figurkę wykonaną z lapis lazuli, popiersie Tutankhamona. Jak spod ziemi wyrasta przede mną sprzedawca, staje się niemal moim cieniem. Długo się targuję, na koniec podajemy sobie ręce, płacę o wiele mniej, niż wynosiła wyjściowa cena, a i tak wiem, że on również jest zadowolony z osiągniętego zysku. Cóż, każda pamiątka ma taką wartość, jaką jesteśmy gotowi za nią zapłacić. Mój sklepowy opiekun podaje mi po kryjomu mały kawałek malachitu szepcząc konspiracyjnie: "na pierścionek" i już oficjalnie zakłada mi na szyję barwione na niebiesko tutejsze "korale". Na ulicy można po nich rozpoznać, kto jeszcze będzie miał w domu na półce alabastrową lampę czy sfinksa.

Na północ od Kairu

W drodze do Aleksandrii zbaczamy z drogi, by zobaczyć urokliwe, jakże inne od kairskich, klasztory koptyjskie: Najświętszej Marii Dziewicy i Świętego Bishoy'a. Nie należą do zbyt licznie odwiedzanych. Jest późny poranek, promienie słońca potęgują piękno piaskowych kopuł, odcinających się od bezchmurnego, idealnie błękitnego nieba, soczystej zieleni palm i bujnej roślinności przyklasztornego ogrodu. A my jesteśmy tu jedynymi gośćmi.

Wewnątrz klasztoru panuje półmrok, tym większe wrażenie wywołuje, padająca z wysoko usytuowanego małego okienka, smuga przygaszonego przez szybę światła dziennego. Jesteśmy świadkami odprawianego nabożeństwa.

W Aleksandrii, dawnej stolicy Egiptu Ptolemeuszów staję przy moim trzecim, po Artemizjonie i piramidzie Cheopsa, cudzie starożytnego świata. Latarnia na Faros nie dotrwała do naszych czasów. Uległa zniszczeniu podczas trzęsień ziemi, jakie nawiedziły deltę Nilu na przełomie XIII i XIV wieku. W drugiej połowie XV wieku w miejsce ruin latarni powstała twierdza Qait Bey. Obecnie otoczenie twierdzy z nadbrzeżną promenadą i niewielkimi zatoczkami przyciąga tubylców, stwarzając możliwość kąpieli, wędkowania czy spacerów.

Wchodzimy także do jednego ze współcześnie wybudowanych meczetów. Muszę podporządkować się tradycji: dla mężczyzn przeznaczone jest główne, centralnie położone wejście, kobiety z okrytymi głowami i szalami na ramionach muszą zadowolić się mniejszymi, bocznymi drzwiami. Podobny podział panuje również wewnątrz świątyni, do wydzielonej części usytuowanej bliżej ołtarza mają wstęp tylko mężczyźni. Za drewnianą, częściowo ażurową przegrodą, na dywanach siedzą kobiety z dziećmi, odpoczywają, rozpakowują pakunki i jedzą.

Biuro ds. Turystyki Ambasady Egiptu
al. Niepodległości 69 02-626 Warszawa
tel. (22) 322 70 02 faks (22) 322 76 55
agencja interaktywna epox | interactive media house